Strona główna / Slider News / KARTY COACHINGOWE – DROGA DO WYDAJNOŚCI OSOBISTEJ I WYNIKÓW ORGANIZACJI
KARTY COACHINGOWE – DROGA DO WYDAJNOŚCI OSOBISTEJ I WYNIKÓW ORGANIZACJI

KARTY COACHINGOWE – DROGA DO WYDAJNOŚCI OSOBISTEJ I WYNIKÓW ORGANIZACJI

Karty – droga do swobody

Karty coachingowe wspierają kształtowanie inteligencji emocjonalnej: m.in.. zdolność postrzegania i szukania inspiracji poprzez postawę kreatywną, twórcze rozwiązywanie problemów, umiejętność radzenia sobie ze stresem. Ponadto umożliwiają zatrzymanie się i twórczą pogłębioną autorefleksję w pracy osobistej i pracy zespołu, co tak pożądane jest w dzisiejszym „zwariowanym” świecie, szczególnie tym biznesowym, ale także i świecie przyjaciół, świecie rodziny, świecie pasji i wolnego czasu. W połączeniu z technikami i metodami dostępnymi dla trenerów, coachów, terapeutów, facylitatorów, mediatorów itp. – karty coachingowe cieszą uczestników zajęć, umożliwiając zaangażowanie w proces, otwierają, a jednocześnie ułatwiają pracę coacha, czy trenera. Powodują bowiem szybkie „przewiercenie się” tych drugich przez skorupę tych pierwszych. Aby jedni i drudzy mogli optymalnie szybko i ekologicznie realizować swoje cele i czerpać z nich satysfakcję! Aby zwiększać wydajność osobistą i wyniki organizacji!

XXI wiek gra w karty coachingowe

Słynne powiedzenie o „obdartym łbie” oraz o nieszczęściu w miłości w przypadku grania w karty – dziś już nie sprawdzają się. Przynajmniej w mojej praktyce trenerskiej i coachingowej. XXI wiek należy, po blisko stu latach królowania IQ, do inteligencji emocjonalnej. W trudzie codzienności, kiedy załatwiamy codziennie setki spraw, podejmujemy tysiące decyzji, którymi potem musimy zarządzać i jeszcze nierzadko mamy do czynienia z dziesiątkami twarzy – sami zmuszamy się (a może to okoliczności wymuszają na nas?) do przyjmowania na siebie dużej ilości wiedzy. Nigdy w historii świata człowiek nie uczył się tyle, co dziś, nigdy nie był tak głodny wiedzy jak dziś. Wystarczy pomyśleć ilu 40-, czy 50-latków wybiera się na kolejne studia, ilu uczestniczy w kolejnych kursach, by być coraz lepszym, wyprzedzać konkurencję, by – nierzadko – po raz kolejny dokształcić się, a nawet czasem zmienić zawód… Na „chłopski rozum” muszą być przecież tego nadmiernego przyswajania i nadmiernego pędu jakieś koszty! No KARTY COACHINGOWE – – DROGA DO WYDAJNOŚCI OSOBISTEJ I WYNIKÓW ORGANIZACJI tak. Następuje tu w myślach Czytelnika tego tekstu z pewnością sekwencja obrazów: czego ja nie, czego on nie, czego oni nie zrobili przez to, że… Nie tylko.

Oto wyserwuję poniżej tylko te najgorętsze obszary mojej – i z pewnością Państwa – uwagi:

• Powierzchowność rozmów, płytkość relacji.

•Obniżenie koncentracji i uważności.

•Nieumiejętność zatrzymywania się, wyłączania „guzika” i odpoczywania.

•Niemożność odróżnienia nudy od stabilizacji.

•Niezauważanie, niedosłyszenie.

• I – mimo nauki, jaką serwują najnowocześniejsze odkrycia ostatniego dwudziestolecie o inteligencji emocjonalnej – nieumiejętność odróżniania emocji, nazywania ich, a może i nawet czasem świadomego odczuwania…

Z pomocą przychodzą nowe metody przyswajania wiedzy i oswajania z emocjami, i tym samym nowe możliwości poprawiania komunikacji międzyludzkiej. Tej opartej na zarządzaniu emocjami. Wśród nich – moje ulubione: coaching i arteterapia, które praktykuję od lat łącząc, mieszając i blenderując wraz z innymi metodami mieszadłem własnego pomysłu – w moim gabinecie oraz w siedzibach firm moich klientów.

Dlaczego karty?

Jednym z narzędzi, którego używam chętnie (i szczęśliwie podoba się ono moim klientom) są karty coachingowe, zwane także – zależnie od metody pracy – także terapeutycznymi. Ludzie od wieków grali w karty – poznawali się przy nich, budowali i niszczyli podczas gry relacje, wygrywali i tracili fortuny. Naturalnie interesują – kojarzą się z emocjami, a w tym z dzieciństwem, czasem po prostu z przeszłością, z romantycznym okresem, kiedy „miało się czas” na gry i na ludzi… Karty niosą za sobą konotację rozrywki (kierki, pasjanse), tradycji i historii (wist, poker), sportu (brydż), dziecięcej beztroski (Piotruś, makao, wojna), a czasem nawet wróżby i tajemnych mocy (tarot, anioły). Do tego warto dodać taki fakt (i w tym miejscu zsumować), że świat „idzie w pismo obrazkowe”. A więc m.in. infografika, power point, „jotpegi” i memy. No i karty! Lany tekst męczy i zajmuje dużo czasu. Chcemy szybciej czytać i szybciej dowiadywać się. Także o sobie! Na polskim rynku pojawiło się kart – podobnie jak innych gier coachingowych (plansze, kości, układanki, klocki) – ostatnio wiele. Od takich, które prowadzą początkującego coacha i/ lub „opornego” klienta przez proces ułatwiając pracę, po te najtrudniejsze do pracy, metaforyczne. Zgrabnie użyte ujawniają najmroczniejsze zakamarki problemów i trudności, nad którymi pracuje się z klientem, i które to wymagają olbrzymiej inwencji prowadzącego zajęcia w zakresie ustalenia zasad i głębokiego rozumienia klienta, często na poziomie intuicyjnym (i narzędziowym!) najwyższej próby. Karty coachingowe, to kolorowe kartoniki z obrazkami, liczbami, napisami – pytaniami, cytatami, tezami prowokatywnymi, inspirującymi historyjkami. Czasami klienci pytają żartobliwie, czy to „Tarot”, czy to „Piotruś”. Ale nie! To znakomite zdjęcia dobrych fotografów, obrazy uznanych mistrzów (Paul Gaugain czy Hieronim Bosch) i mniej znanych artystów oraz pytania coachingowe opracowane przez tuzów coachingu. Twórczy coach zrobi je sobie także sam, jeśli chce mieć własne. Osobiście używam wielu – od takich, na które należy mieć licencję i znać zasady użytkowania, przez takie, które są ogólnodostępne i można ich używać dowolnie, aż po te wykonane osobiście na własne potrzeby.

Co robią karty?

Karty poprzez naturalną zdolność zaciekawienia klienta, czy uczestników całego zespołu lub grupy, „dobierają się” do uczestnika. Stają się wytrychem, który otwiera najbardziej skamieniałe serce i najbardziej „zabity dechami” umysł. Karty to bajpas, którym trener, czy coach dotrze do tych, którzy okopali się, znakomicie udają, odpowiadają na pytania i pracują w coachingu wyłącznie z poziomu logicznego (czyt. wyuczonego), a nie z poziomu emocji. Karty ze sztuką wysoką (rysunki, płótna, fotografia, architektura) mają dodatkową warstwę, którą może wykorzystać sprawny coach, jeśli posługuje się metodą arteterapii, bądź w osobistych zasobach ma naturalną wrażliwość, zdolność odbioru przekazu artystycznego i zamiłowanie do sztuki. Obraz artysty ma bowiem przekaz, którego on sam – artysta – nie narzuca. W rozumieniu arteterapii sztuka staje się narzędziem, medium, za pomocą którego uczestnik zajęć zwielokrotnia swoją zdolność nawiązania kontaktu ze swoimi emocjami dzięki głębokiej refleksji. Karty umożliwiają pracę z metaforą – odniesienia, porównania, projektowanie przyszłości, zaglądanie do przeszłości i teraźniejszości. Pomagają opowiadać klientowi historię. Karty są po to – aby klient miał wgląd w swoje zasoby i łatwiej integrował je. Aby poprzez odniesienia „na swoim nieświadomym” szukał przyczyn, widział skutki i projektował sprawnie przyszłość. Aby kształtował swoją kreatywność, nauczył się dawać sobie przyzwolenie na nowy sposób myślenia służący generowaniu pomysłów. Aby ćwiczył zdolność płynnego wypowiadania się, opowiadania historii. Karty umożliwiają także zabawę, relaks, są wysoce integrujące w zespołach i grupach. Prowadzą do zaskakujących i skutecznych rozwiązań w biznesie i życiu osobistym.

Jak używać kart?

Moje doświadczenie to mnogość, obfitość, różnorodność kart. Zawsze zabieram wszystkie, gdy jadę na warsztaty kreatywno-integrujące, czy coaching zespołowy, czy wystąpienie przed dużą publicznością. W moim gabinecie także wszystkie mam pod ręką, gdy pracuję indywidualnie. Osobiście uważam, że praca na procesie jest jedynym słusznym postępowaniem – wszak mamy na uwadze skuteczność. I na równi: komfort uczestnika, sponsora (zleceniodawcy) i mój. Dlatego też stosuję swego rodzaju „żonglerkę” moich kart. Jak się tematy układają na bieżąco – tak je wykorzystuję. •Otwarcie i wgląd w wersji „light” – czyli tzw. karcianki coachingowe z odrobiną zabawy. Najczęściej dla niejednorodnych grup, czasem także jako wstęp do innych zajęć dla zespołów.

Polegają na opowiadaniu historii przy czerpaniu inspiracji z kart (wykorzystuję, jako icebreaker lub energiser podczas imprezy integracyjnej, twardego szkolenia, a nawet konferencji)

•Generowanie pomysłów na rozwiązania problemów w życiu zawodowym – odnajdywanie sposobów na poszukiwanie inspiracji i przekuwanie jej w pomysły na biznes (wykorzystuję w warsztatach, które prowadzę dla właścicieli firm, zarządów, kadry managerskiej i przedstawicieli wolnych zawodów)

•Kształtowanie twórczej postawy wobec pokonywania trudności w życiu zawodowym i osobistym – poprzez pracę z metaforą i arteterapią z ukierunkowaniem na głęboką autorefleksję (zawsze są obecne w moich sesjach coachingu indywidualnego, zespołowego, grupowego).

• Integracja, utrwalanie – poprzez zabawę kartami, interakcję (chętnie wplatam w moje wystąpienia publiczne: prezentacje, mowy, wykłady)

•…Możliwości użycia kart jest nieskończenie wiele. Wszystko zależy od.. ich właściciela, jego upodobań do gier stolikowych i upodobania do poszukiwania wciąż nowych pomysłów na skuteczność w pracy rozwojowej i edukacyjnej z klientami.

Agnieszka Nadstawna, Trener & Coach Nadstawna.pl

Agnieszka Nadstawna

(zdjęcia wykorzystane w artykule pochodzą z archiwum autorki)

Napisz komentarz

to liczba komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres e-mailowy będzie niewidoczny Required fields are marked *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Do góry