Jak kupować tłumaczenia… żeby potem się z nich nie tłumaczyć?
Maria Cywińska Dyrektor Działu Koordynacji Tłumaczeń GET IT Sp. z o.o.
W przekonaniu wielu osób współpracujących z firmami wykonującymi tłumaczenia, jest to usługa stosunkowo prosta, niewymagająca szczególnych kwalifikacji i obarczona niewielkim ryzykiem. Dlatego decyzja o wyborze dostawcy tłumaczenia jest często podejmowana wyłącznie na podstawie porównania stawek biur tłumaczeń, bez świadomości, jakie elementy usługi składają się na daną kwotę. Tymczasem konsekwencje nieprofesjonalnego tłumaczenia dokumentów, materiałów marketingowych czy informacyjnych mogą być dla firmy bardzo poważne
Wyobraźmy sobie, że kupiliśmy nową lampę. Niestety, kiedy okazuje się, że wymaga ona naprawy, dowiadujemy Się, ze nasz nabytek to - według karty gwarancyjnej - kinkiet, natomiast serwis gwarantuje jedynie naprawę lamp naściennych, więc jesteśmy odprawieni z kwitkiem. Na czym polega błąd? Przy tłumaczeniu dokumentów nie zadbano o spójność terminologii i chociaż kinkiet i lampa naścienna tak naprawdę oznaczają to samo, jednak formalnie dokumenty gwarancyjne i serwisowe dotyczyły różnych produktów. Nietrudno zgadnąć, jakie mogą być reakcje klientów, którzy spotykają się z podobnym problemem.
W przypadku tekstów prawniczych (umów, porozumień, protokołów itd.) jedno źle sformułowane zdanie - na przykład pomylenie przy okazji tłumaczenia bardzo podobnych wyrażeń: the provision excludes (postanowienie wyklucza) i the provision includes (postanowienie obejmuje) - może zmienić sens całego dokumentu.
Podobnie, nieścisłość lub niezręczność w tłumaczeniu przeznaczonej dla mediów wypowiedzi prezesa, niesie ze sobą co najmniej ryzyko niezamierzonego humoru słownego - wystarczy chwila nieuwagi, żeby chochlik zmienił morale pracowników w morele…
Zdarzają się też sytuacje, gdy błędy w treści dokumentów skutkują porażką firmy w przetargu, poważnie opóźniają, albo nawet uniemożliwiają proces rejestracji, pozyskiwania licencji lub koncesji.
Jak upewnić się, że firma, której zlecamy wykonywanie tłumaczeń, jest kompetentna, a nawiązana z nią współpraca będzie owocna?
Oto dziesięć zasad, które pomogą wybrać dostawcę usług tłumaczeniowych.
1. Bez spotkania ani rusz
Przede wszystkim nie żałujmy czasu na spotkanie z przedstawicielem firmy tłumaczeniowej. Bezpośrednia rozmowa, możliwość zadania pytań dotyczących kompetencji i sposobu pracy tłumaczy, dokładne omówienie naszych potrzeb, precyzyjne określenie warunków i zasad współpracy – to wszystko pozwoli zaoszczędzić cenny czas później, kiedy w trakcie realizacji ekspresowego projektu będzie on na wagę złota.
2. Lepiej nie wierzyć w bajecznie niskie stawki
Wielu klientom kupującym tłumaczenie wydaje się, że jedynym wyróżnikiem między ofertami biur tłumaczeń jest cena. Tymczasem tłumaczenie tłumaczeniu nierówne... To tak, jakby dziwić się, że mercedes kosztuje więcej niż „maluch”, a przecież oba mają cztery koła i jeżdżą. Dlatego warto zapytać, z czego wynika dana stawka, często bowiem jest ona pochodną kwalifikacji tłumacza lub redaktora, a na tym zdecydowanie nie warto oszczędzać - zwłaszcza w przypadku ważnych dokumentów lub tekstów przeznaczonych do publikacji.
Cena niższa od stawek rynkowych może też oznaczać, że mamy do czynienia z jednoosobową firmą, która może nie być w stanie podołać dużym zleceniom o krótkim terminie realizacji lub też specjalizuje się w wąskim obszarze tematycznym (w praktyce nie ma możliwości, aby jedna osoba miała rozległą wiedzę z zakresu prawa, informatyki i biochemii).
3. Kto pyta, nie błądzi
Dobre biuro tłumaczeń to takie, którego przedstawiciel zadaje dużo pytań, zanim przyjmie zlecenie - na przykład interesuje się przeznaczeniem dokumentu: czy jest to notatka do użytku wewnątrz firmy, materiał do umieszczenia na stronie internetowej, czy ulotka marketingowa skierowana do wąskiej grupy odbiorców. Doświadczony tłumacz przegląda nadesłany materiał i jeszcze przed rozpoczęciem pracy upewnia się, jaki jest format dokumentu, czy jest on czytelny i edytowalny, co należy zrobić z komentarzami zawartymi w dokumencie lub czy jego zadaniem jest zmiana opisów wykresów i rysunków.
Wszystkie tego typu informacje powinny być wymienione i opisane w zleceniu wykonania usługi, bo jeśli tak się nie stanie, to ryzykujemy, że praca nie zostanie wykonana zgodnie z naszymi oczekiwaniami.
4. Inżynier i kardiochirurg mile widziani
Niezwykle istotną informacją jest to, czy osoby tłumaczące teksty naszej firmy znają branżę,
w której działamy - czy filolog, nawet świetnie znający język ogólny i perfekcyjnie stosujący zasady gramatyki i ortografii, przetłumaczy fachowo tekst o transplantologii lub instrukcję techniczną dotyczącą mało popularnych i wysoce specjalistycznych urządzeń?
Profesjonalne biura tłumaczeń współpracują na stałe ze specjalistami z różnych dziedzin, którzy dodatkowo posiadają wysokie kwalifikacje językowe. Są to często pracujący za granicą eksperci, którzy znają tematykę, specyficzną terminologię, styl obowiązujący w branży lub sposób formułowania danego rodzaju tekstów. Warto pytać, czy powierzając nasze dokumenty danej firmie, możemy liczyć na współpracę z takimi fachowcami.
5. Gęste sito rekrutacji
Rozmawiając z przedstawicielem biura, spytajmy o procedurę rekrutacji tłumaczy - czy podstawą oceny są dostarczone przez kandydatów dokumenty (jakie?), czy też zleca się im wykonanie próbnych tłumaczeń, a jeśli tak, to kto i według jakich kryteriów ocenia ich poziom?
Im staranniej sprawdzane są kwalifikacje tłumaczy, tym większa szansa, że ich umiejętności spełnią nasze oczekiwania.
6. Światła przeciwmgłowe czy przeciwmgielne?
Dobre biuro dba o to, żeby w tłumaczeniach była stosowana terminologia zwyczajowo używana
w firmie danego klienta. Co to oznacza w praktyce? Na przykład ustalenie, czy w konkretnej firmie motoryzacyjnej przyjęło się mówienie i pisanie we wszelkiego rodzaju instrukcjach, procedurach, materiałach marketingowych i dokumentacji technicznej o światłach przeciwmgłowych, czy przeciwmgielnych? Wprawdzie oba te sformułowania są poprawne, ale wymienne ich stosowanie rodzi ryzyko, że odbiorca komunikatu uzna, że otrzymuje informacje o dwóch zupełnie różnych rzeczach, podczas gdy oba pojęcia oznaczają tę samą część. Jeśli agencja tłumaczeń chce współpracować ze zleceniodawcą rzetelnie i długoterminowo, to zaproponuje spotkanie na ten temat, żeby zasygnalizować problem i uzgodnić wytyczne.
7. Druga para oczu
Usługą nieodłącznie towarzyszącą tłumaczeniu pisemnemu jest jego weryfikacja. Profesjonalne firmy tłumaczeniowe przestrzegają zasady drugiej pary oczu, zgodnie z którą każdy przetłumaczony tekst jest przed przekazaniem klientowi czytany przez osobę o kwalifikacjach nie niższych niż umiejętności tłumacza. Weryfikator sprawdza, czy tekst jest całkowicie zgodny z oryginałem, eliminuje ewentualne błędy językowe, terminologiczne lub merytoryczne, które mogą się zdarzyć nawet najlepszym. Doświadczenie pokazuje, że dobrą praktyką jest weryfikowanie absolutnie każdego tłumaczenia, ale szczególnie istotne jest to w przypadku tłumaczeń wykonywanych w trybie ekspresowym, wtedy bowiem ryzyko popełnienia błędu wyraźnie wzrasta z uwagi na silną presję czasu.
8. Normalnie, czyli z Normą
Obiektywnymi kryteriami oceny biura tłumaczeń są: wdrożona specjalistyczna norma EN 15038:2006 i przestrzeganie procedur zachowania jakości potwierdzone certyfikatem ISO. Norma kodyfikuje zasady dobrej praktyki, tj. wymagania wobec tłumaczy, weryfikatorów i redaktorów, określa też relacje pomiędzy dostawcą usług tłumaczeniowych a klientem i zasady oceny wykonania projektu, co pozwala uniknąć niejasności i nieporozumień we współpracy. Firma, która wdrożyła ISO, zobowiązała się tym samym, że wszelkie procesy związane z realizacją zleceń, dzieją się zgodnie z wyznaczonymi standardami.
9. Co mówią inni?
Niezależnie od własnych wrażeń z rozmowy z przedstawicielem biura tłumaczeń, po upewnieniu się, że spełnia ono wyznaczone przez nas warunki, zawsze warto poprosić o referencje, a dodatkowo sprawdzić - na przykład na stronie internetowej - dla jakich firm i instytucji dane biuro wykonywało już zlecenia oraz z jakimi klientami i w jakim zakresie współpracuje na stałe.
10. Diabeł często tkwi w szczegółach
W przypadku tak specyficznej usługi, jaką są tłumaczenia, warto pamiętać, że często to, co zleceniodawcy wydaje się błędem, z punktu widzenia językowego jest tylko konsekwencją wyboru między różnymi możliwościami. Na przykład: czy Board of Directors to Rada Dyrektorów czy Zarząd? Z kolei agreement - to umowa, porozumienie czy kontrakt? Wszystkie wersje są poprawne, natomiast wybór sformułowania w danej sytuacji często zależy od klienta. Dlatego warto poświęcić czas, żeby precyzyjnie przekazać swoje oczekiwania przedstawicielowi biura tłumaczeń.
Doświadczone biuro tłumaczeń zdaje sobie sprawę z zagrożeń typowych dla procesu tłumaczenia i wie, jak ich unikać. Dlatego warto zadbać o wybór profesjonalnego dostawcy usług tłumaczeniowych i redakcyjnych.
Pytajmy więc, czy firma tłumaczeniowa jest w stanie zapewnić pełną opiekę w zakresie komunikacji językowej: dostosować tłumaczony tekst do potrzeb odbiorców, służyć nam radą w przypadku wątpliwości, doradzić, jakie zasady formułowania określonego typu komunikatów obowiązują na danym obszarze językowym i kulturowym. Mając pewność, że pracują dla nas fachowcy, możemy zaufać im w kwestii wątpliwości językowych i… spokojnie zająć się swoją pracą.
Maria Cywińska
Dyrektor Działu Koordynacji Tłumaczeń
GET IT Sp. z o.o.
komentarz









