WARTO ROZEJRZEĆ SIĘ ZA FREELANCEREM
Do niedawna wykonywanie zawodu jako wolny strzelec było niszową formą zatrudnienia. Sytuację tę zmieniły rosnące potrzeby kadrowe małych i średnich firm. Dziś liczba freelancerów rośnie z dnia na dzień, a konkurencyjność świadczonych przez nich usług i elastyczność zmienia rynek pracy.
O freelancingu w Polsce rozmawiamy z MACIEJEM BOROWIKIEM, twórcą portalu TwojManager.pl, pośredniczącego w realizacji zleceń przez Internet
Kiedy warto skorzystać z usług wolnych strzelców?
W każdej firmie pojawia się moment, w którym potrzeba dodatkowych rąk do pracy. Jeśli to jednak jest jedynie konkretne zadanie, nie ma sensu zatrudniać kogoś na stałe i właśnie wtedy świetnie sprawdzają się freelancerzy. Czasem potrzebuję fachowca, który specjalizuje się w dziedzinie obcej – programisty, fotografa, a nawet tynkarza. Ogłoszeń osób oferujących swoje usługi w tych dziedzinach jest w Internecie wiele, ale nie zawsze można odróżnić prawdziwego specjalistę od amatora. Właśnie niemożność znalezienia dobrego fachowca za pośrednictwem Internetu zainspirowała mnie do stworzenia serwisu Twojmanager.pl.
Jak ocenia Pan rynek freelancingu w Polsce?
Z jednej strony charakteryzują go duże możliwości, dynamiczność i atrakcyjność finansowa dla obu stron. Z drugiej, niestety, jest spora nieufność kontrahentów wynikająca ze złych doświadczeń. W tym wypadku nie warto pracować i zatrudniać na „ładne oczy”, a niestety tak zazwyczaj się to odbywa. Umowy zawierane są rzadko, a nawet jeśli istnieją, brak w nich specyfikacji projektów, co prowadzi do licznych nieporozumień. Wykonawcy mają problemy z wyegzekwowaniem zapłaty, a zamawiający - zleconego projektu.
Pieniądze są ważnym kryterium dla osób korzystających z usług freelancerów?
Tak. Część z nich wybiera osoby pracujące za najniższe stawki, ale to z reguły mało doświadczeni ludzie. Szybko, w mniej lub bardziej bolesny sposób, mają okazję przekonać się, że cena przekłada się na jakość. Rywalizacja odbywa się właściwie tylko na płaszczyźnie finansowej, a wybrany zostaje zazwyczaj ten, kto ma najmniejsze wymagania w tym zakresie. Kolejnym paradoksem jest to, że oferty są widoczne dla innych użytkowników. W efekcie wykonawcy pod presją amatorów obniżają ceny i jakość usług lub rezygnują z freelancingu.
Istnieje już kilka portali przeznaczonych dla freelancerów. Czym Pana projekt różni się od nich?
Przede wszystkim kompleksową obsługą. Zajmujemy się wszystkim - od weryfikacji użytkowników, poprzez umożliwianie tworzenia im profili, publikację ogłoszeń, aż po obsługę finansowo-formalną. Sporządzamy umowy, zapewniamy odpowiednią licencję na dzieło i oczywiście dajemy gwarancję finansową obu stronom. Każda funkcja jest trochę jak matrioszka, bo w jej ramach można dokonywać wielu czynności. Na przykład proces wysyłania oferty w odpowiedzi na ogłoszenie to początek negocjacji, w czasie których powstaje specyfikacja i ustalany jest termin wykonania i wysokość kwoty. Wszystko po to, żeby maksymalnie doprecyzować warunki i formę tworzenia projektu, a więc ułatwić i przyspieszyć jego realizację. Istotna oczywiście jest weryfikacja użytkowników. Eliminujemy problem konkurencji ze strony amatorów, a tym samym podnosimy jakość usług świadczonych przez Internet.
Czego najbardziej obawiają się zleceniodawcy?
Nierzetelnych i niekompetentnych wykonawców. Z pierwszym problem najłatwiej poradzić sobie, żądając pełnych danych i skanów dokumentów. To zresztą działa w obie strony. Decydując się na zawarcie umowy z freelancerem, musimy być przygotowani do przekazania takich samych informacji o sobie i firmie. W efekcie, nawet jeśli jedna ze stron nie dotrzyma warunków kontraktu, można liczyć na rekompensatę. Trudniej poradzić sobie z oceną kwalifikacji wykonawców. Zwłaszcza jeśli dotyczy ona specjalizacji, których ocena wymaga odpowiedniej wiedzy technologicznej. Bardzo często właśnie z tego powodu zleceniodawcy rezygnują z takiej formy zatrudnienia. Tymczasem w przyszłości zwiększy się różnorodność wyzwań, przed którymi staną pracownicy firm. Kiedyś marketing wydawał się zbędnym luksusem. Dziś to konieczność, podobnie jak obecność firmy w Internecie, którego pożyteczności dla biznesu nikt już chyba nie kwestionuje. Takich przykładów, zwłaszcza dla określonych branż, można mnożyć dziesiątki. Istotne jednak jest to, że każdy z nich generuje nowe wyzwania, do których będą potrzebni specjaliści. Zamiast jednak zatrudniać kolejnego pełnoetatowego pracownika, warto rozejrzeć się za freelancerem.
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarza do tego arykułu









